Wydanie nr: 4 (182) LIPIEC 2019
ISSN 1643-0883 | RPR 1392












Pomnik Paderewskiego

Uniwersytet im.Adama Mickiewicza





Gmina Kleczew









Natalii Drukarnia Etykiej

Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowe w Kleczewie













JAWI





































Machiavelli - cynik czy demaskator?...

Istnieje makiawelizm władców i makiawelizm uciśnionych – pisałem o tym niejeden raz. Makiawelizm wyrafinowany i makiawelizm ubogich duchem; posługują się nim dyktatorzy, przywódcy demokratyczni i kapłani wszystkich Kościołów. Także obrońcy praw człowieka nie wyrzekają się makiawelizmu, jak to widzieliśmy podczas wojny NATO z Serbami o Kosowo. Łamanie umów, wprowadzanie w błąd swoich i obcych, podobnie jak stosowanie przemocy i osłanianie jej masywną frazeologią moralistyczną, należą do politycznej prozy.

Chrześcijanie wyparli rzymskie, pogańskie wierzenia za pomocą najwznioślejszych zasad moralnych, jakie kiedykolwiek głoszono. Wybaczali nieprzyjaciołom, a nawet nakazywali ich miłować. Ich królestwo nie było z tego świata, pogardzali dobrami doczesnymi. Głosili etykę poświęcenia siebie, litości i miłosierdzia wobec nieszczęśliwych. Ich najwyższym celem było zjednoczyć się z Bogiem poprzez miłość i dążenie do zbawienia duszy i podobne mistyczne praktyki, których mój świecki umysł nie jest w stanie dokładnie zapamiętać.

Wydawałoby się, że społeczność mająca uwagę zwróconą na życie pozagrobowe i owładnięta cnotą pokory, gotowa nadstawiać drugi policzek, zginie w świecie okrucieństwa i przewrotności. Tymczasem chrześcijanie na gruzach świata starożytnego oraz w barbarzyńskich krajach Północy zbudowali system władzy swoją rozległością, hierarchicznością i zdolnością opanowywania ludzkiego żywiołu nieustępujący rzymskiemu panowaniu, a pod względem wyrafinowania przewyższający go. Jak ta miłosierna pokora przeobraziła się w siłę zdolną łamać największe przeszkody, jak ta pogarda doczesności mogła doprowadzić do zbudowania okazałej i pełnej blasku kultury materialnej? To przejście od pokory do pychy, od miłowania nieprzyjaciół do ich ujarzmiania i poniżania, nie mogło się dokonać bez tego, co nazywamy makiawelizmem.

Rzecz godna podkreślenia, Machiavelli nie wiedział więcej o naturze władzy, o okrucieństwach, jakie się z nią wiążą, o przewrotności, jaka do niej należy, niż Tukidydes, Polibiusz czy Tacyt. A jednak makiawelizm jako swego rodzaju ”filozofia polityczna”, jako stanowisko myślowe przed chrześcijaństwem nie był możliwy. Trzeba było dopiero, aby świat ludzki został przepełniony i – co tu kryć – zafałszowany niespotykanym przedtem idealizmem moralnym, aby idee Machiavellego tak głośno zabrzmiały jako odświeżająca prawda. Makiawelizm to reakcja na podwójność uświęconej powinności i pruderyjnie niezauważanej rzeczywistości.

Makiawelizm występuje w dwóch różnych wersjach, raz jako pewna praktyka władzy, od której uchowaj nas Boże, jako sztuka walki, dążenie do celu bez względu na koszty ponoszone przez innych, drugi raz jako jasne widzenie tego, co się rzeczywiście dzieje za zasłoną moralizmu, patriotyzmu, marksizmu czy nacjonalizmu, bo nacjonalizm nie jest jeszcze tym najgorszym, co się w polityce może dziać. Podobnie jak jego przeciwieństwa może być tylko fasadą. Ten drugi rodzaj makiawelizmu należy do środków obrony obywatela przed władzą świeckich i duchownych filutów, obracających ideały, święte symbole w narzędzia manipulacji. Żyjemy w czasach, kiedy to narzędzie obrony nie straciło swojej użyteczności.

Makiawelizm jako stanowisko z historii idei prawie od swoich początków jawił się w tej swojej podwójności. Wielki filozof i kanclerz Anglii Franciszek Bacon pisał, że ”powinniśmy być wdzięczni Machiavellemu i podobnym pisarzom, którzy (…) piszą o tym, jak ludzie postępują, a nie o tym, jak postępować powinni”, ponieważ jak powinni, to wszyscy i bez pouczania dobrze wiedzą. Jan Jakub Rousseau – moralista skądinąd i demokrata – uważał autora ”Księcia” za republikanina, uczciwego człowieka i dobrego obywatela. ”Udając, że daje lekcję królom, dał wielką lekcję ludowi”. Szlachetny Spinoza, autor sławnej ”Etyki”, uważał Machiavellego za najlepszego znawcę polityki. O jego uczciwości mówili też inni: gdyby napisano traktat o sztuce oszukiwania ludzi – a Machiavelli napisał – kto odniósłby z tego większą korzyść: oszukujący czy oszukiwani? – pyta jeden z XX-wiecznych komentatorów. Prawdziwi oszuści polityczni zawsze i we wszystkich krajach wiedzą dobrze, że ”pierwszą zasadą ich sztuki jest nieujawnianie wobec innych tajemnic swego zawodu”.

W naszym kraju trzymający władzę (lub po nią sięgający) nie stosują okrucieństw fizycznych, bo to na razie niemożliwe i niepotrzebne, ale poza tym jednym wyjątkiem biorą z arsenału Machiavellego wszystko, co może im się przydać. Zamykają społeczeństwu usta patriotyzmem, mącą umysły rozdętymi do nienaturalnych rozmiarów ”wartościami”. Właśnie Machiavelli w tym kraju dyktatury oszukańczych symboli uczy nas dostrzegać fakty i dodaje śmiałości, aby nie odwracać od nich pruderyjnie wzroku, nawet gdy są nagie i paskudne. (Źródło: materiał publikowano w Tygodniku Przegląd ).

Bronisław Łagowski


 


Przedruki tekstów tylko po uzyskania zgody redakcji EuroPartner



Witryna, na której się znalazłeś wykorzystuje pliki cookies, dalsze korzystanie z niej oznacza wyrażenie zgody na wykorzystanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz w Polityce Prywatności.

Tak, rozumiem