Wydanie nr: 6 (209) LISTOPAD 2022
ISSN 1643-0883 | RPR 1392












Pomnik Paderewskiego

Uniwersytet im.Adama Mickiewicza





Gmina Kleczew











Natalii Drukarnia Etykiej

Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowe w Kleczewie















JAWI





































Jubileusz Zbigniewa Górnego - 50 lat z muzyką...

To, co najważniejsze jest zapamiętane w piosence – świadczyły o tym brawa na stojąco, które otrzymał Zbigniew Górny, świętujący 50 lat swojej pracy twórczej na scenie. Wydarzenie odbyło się 27 października br. w Sali Ziemi na Międzynarodowych Targach Poznańskich, a jego organizatorem była Agencja Artystyczna AgenArt Sp. z o.o. Koncert był nie tylko świętem samego jubilata ale i kultury lokalnej, regionalnej i międzynarodowej, która przez te wszystkie lata nuciła piosenki komponowane i aranżowane przez Zbigniewa Górnego. W tej perspektywie tytułowy „Nie-pamiętnik” okazał się partyturą, w której echu odnaleźliśmy wzruszenie i – trzymając się terminologii muzycznej – ósemki wspomnień, choć nie tylko… Były też szesnastki i trzydziesto-dwójki radości oraz brzmienia spełnionych marzeń.

Kariera twórcza Zbigniewa Górnego miała różne rytmy i dźwięki – od muzyki rozrywkowej, poprzez biesiadną aż do filmowej, która jak przyznała prowadza galę Grażyna Torbicka – „nie raz uratowała film od zapomnienia” (m.in.: „Pierścionek z orłem w koronie” z 1992 roku w reżyserii mistrza Andrzeja Wajdy).

Bohater wydarzenia wyznał, że miał szczęście do współpracy ze wspaniałymi i utalentowanymi artystami. Takich też nam przypomniał w „Nie-pamiętniku”. Rytm naszych serc w interpretacjach utworów polskich i zagranicznych przyspieszali: Hanna Śleszyńska, Robert Rozmus, Wojciech Gąsowski, Jacek Wójcicki, Grażyna Łobaszewska i Piotr Schulz. Ten ostatni duet zabrał nas „Autostradą do nieba” – i nie był to tylko tytuł polskiej wersji piosenki zespołu Earth, Wind & Fire. To była prawdziwa autostrada przeżyć, na której – dzięki brawurowemu wykonaniu utworu – każdy jechał cadillakiem lub Rolls-roys’em. Dopowiedzmy, że mogliśmy wysłuchać tego utworu na żywo po raz pierwszy po 45 latach od jego premiery w tym wykonaniu. Każdy z występów jubileuszu był pełen klasy i profesjonalizmu. Całość zwieńczyło brzmienie orkiestry jubilata. Był też akcent, który podkreślił jego związki z Akademią Muzyczną im. Ignacego Jana Paderewskiego w Poznaniu – chórek studentek i dyplomantek, które wybrane piosenki obdarzały lekkością i zwiewnością.

W finale zaśpiewał sam jubilat. „Dance me to the end of love” Leonarda Cohena, wg. jego autorskiego pomysłu było głosem gentlemana, który wie kiedy i z kim tańczyć, aby tytułowy „kres” mógł być krokiem w przyszłość – w nową pamięć, w którą wpisują się takie wydarzenia jak jubileusz „Zbigniew Górny – 50 lat minęło”… Nie – jeśli owo „nie” w „nie-pamiętniku” domaga się bisu – to nie zgadzam się, że już czegoś nie ma… Bo gdy światło zamieni się w ciszę, która będzie echem piękna, warto sobie przypomnieć tych, których fizycznie już nie ma lecz są obecni bardziej i wymowniej w swoich niedopowiedzeniach – zupełnie jak Zbigniew Wodecki, który zaśpiewał dla nas z telebimu. I może właśnie dlatego lubimy słuchać piosenek. A może to piosenki słuchają nas…

Dominik Górny  

 


Przedruki tekstów tylko po uzyskania zgody redakcji EuroPartner


Napisane, wykonane i nagrane...

W ofercie nagrań muzyki polskiej w wykonaniu polskich wirtuozów pojawiła się pierwsza płyta muzyki  kompozytorki i skrzypaczki poznańskiej -  Aliny Kubik. Płytę tę witamy z wielkim zainteresowaniem i zarazem nadzieją, że nie będzie to wydarzenie incydentalne, ale początek serii nagrań utworów i autorskich wykonań wyjątkowej, utalentowanej skrzypaczki. Zapisana na płycie część  utworów powstała w ciągu ostatnich ośmiu lat, a część Alina Kubik skomponowała specjalnie dla jej profesora  Akademii Muzycznej im. Jana Ignacego Paderewskiego w Poznaniu - Marcina Murawskiego i jego studentów. Losy tych dawniejszych utworów mogłyby wydać się osobliwe i interesujące ze względu na pierwotnych adresatów dedykacji, planowanych wykonawców, czy miejsca premiery. Trzy najstarsze utwory pochodzą z roku 2014. Są to trzy Ave Maria, o których napisanie poprosił Alinę Kubik jeden z cenionych dzisiaj tenorów - Wojciech Sokolnicki. „Najmłodszym” utworem jest natomiast czwarte Ave Maria.  Stylistyka nagrań nawiązuje do tradycji minionych epok, a harmonia oparta jest na brzmieniach systemu tonalnego.

Nieformalny tytuł płyty mógłby dlatego brzmieć „Mała antologia radości”. „Odkąd - mówi kompozytorka -  pamiętam,  że zawsze umiałam się cieszyć, ale dopiero od kilku lat w każdy komponowany utwór „wpisuję” radość, wdzięczność i ufność. Każdy najmniejszy motyw staram się zaprojektować tak, by dawał radość wykonawcom i słuchaczom poprzez dobór m.in. interwałów, harmonii, rytmu i ich wzajemnych relacji”. Brzmienie altówki  wpisane w kompozycję wydaje się trafnym dopełnieniem tej idei Aliny Kubik. Instrument ten jest przecież jak muzyczne serce każdej orkiestry.

Muzyka kameralnej grupy wykonawców – zapisana na płycie Aliny Kubik  jest  emanacją życia i witalności, i na pewno przynosić będzie radość słuchaczom.

*) Alina Kubik – kompozytorka i wirtuozka skrzypaczka jest pracownikiem naukowym w Akademii Muzycznej w Poznaniu, posiada tytuł doktora nauk muzycznych.     


Przedruki tekstów tylko po uzyskania zgody redakcji EuroPartner


Polska Akademia Mody nagrodziła najlepszych...

Moda tworzona przez polskich projektantów ma światowy styl i klasę – świadczyły o tym brawa podczas 19. edycji Gali Polskiej Mody, która odbyła się 5 listopada br. w Concordia Design w Poznaniu. Po raz kolejny, Kapituła Polskiej Akademii Mody przyznała prestiżowe statuetki i certyfikaty. Co zobaczyliśmy na wybiegu? – różnorodność pomysłów i inspiracji ubranych w barwne a niekiedy i czarnobiałe formy i kształty. Doświadczyliśmy tego, że moda jest i powinna być sztuką użytkową. Służy wyrażeniu tego, co indywidualne lecz dające szansę na kreowanie tego, co może być masowym trendem. Każdy z projektantów stawiał na jakość i oryginalność, które nagrodziła Polska Akademia Mody. (Na zdjęciu: Dominik Górny dekoruje jedną z laureatek Medalem Labor Omnia Vincit nadanym laureatkom Gali Polskiej Mody przez Towarzystwo im. Hipolita Cegielskiego ).

Dorota Goldpoint, odpowiedzialna za kreowanie wizerunku Pierwszej Damy RP oraz dr Paweł Węgrzyn, nazywany następcą Jerzego Antkowiaka, otrzymali gratulacje za zostanie laureatami Statuetek Złotych Super Pętelek. Niezależnie od tego Kapituła Towarzystwa im. Hipolita Cegielskiego wręczyła im Medale „Labor Omnia Vincit” za tworzenie ponadczasowych wartości modowych. Małgorzata Szczęsna i Ewa Gawkowska – twórczynie marki La Metamorphose, w roku 10-lecia istnienia firmy, zostały nagrodzone Statuetką Złotej Pętelki.

Naszą uwagę przykuły kolekcje startujące w 45. edycji Konkursu o Srebrną Pętelkę: „Immune” Wiktorii Krupińskiej, „Latin Dance” Justyny Sidor, „Dawno temu w mieście” Małgorzaty Dzierżęgi oraz „To będzie piękny koniec świata” Magdaleny Buczek. Tytułowy koniec okazał się początkiem pięknych emocji, kiedy każda z nich otrzymała wyróżnienie. Z kolei prezentacja „Efekt motyla” Marty Sołoduchy i „Radioactive” Alicji Prus  zostały nagrodzone Statuetkami Srebrnej Pętelki.

„Spodnie, które polubisz” okazały się nie tylko hasłem marki Sempre, ale i uczuciem, którego doświadczyliśmy podczas prezentacji kolekcji tej chyba najbardziej lubianej  części męskiej garderoby. Podkreśliło to przyznanie marce Sempre statuetki Top Moda – znaku dobrej jakości i modnego wzornictwa, którą w imieniu firmy odebrał Robert Jóźwiak. Julia Tomaszewska oddała hołd kobietom, które będąc matkami, żonami, kochankami… każdego dnia pokazują swoją siłę, opiekuńczość, piękno i młodość… Uczyniła to na tyle oryginalnie, aby przyjąć tytuł i statuetkę Odkrycie Roku. Kreatorem Roku została Elżbieta Mazurek ze swoją kolekcją „Doktor W.”.

Nagrody wręczali: Stefan Kostecki, Prezes Polskiej Akademii Mody, Beata Ruszkowska, Prezydent Złotej Loży PAM; Lidia Przybylska, redaktor naczelna „Moda w Polsce”, Michał Lura i Dominik Górny, wiceprezesi PAM; Ryszard Bączkowski, Przewodniczący Stowarzyszenia Dziennikarzy RP Oddział Wielkopolski oraz członkowie Rady Programowej PAM: Janina Dutkiewicz i Bogdan Biegański.

Kolejna, jubileuszowa 20 edycja Gali Polskiej Mody jest planowana na wiosnę 2023 roku.

Dominik Górny   


Przedruki tekstów tylko po uzyskania zgody redakcji EuroPartner


O. Leon Zdzisław Pokorski OFM - "Chodząc po ziemi"(5)....

Talent poetycki, odczytywanie otaczającej nas rzeczywistości nie tylko przez sygnały codzienności, ale także przez przyrodzoną wrażliwość, delikatność i wyczulenie intelektualne korespondujące z pewną formą mistycyzmu jest wielkim, ale i niezmiernie rzadkim darem Ziemian. Jak napominał żartem święty Tomasz z Akwinu, Pan Bóg nie każdego obdarza takim darem, obdarza tylko wybranych.Wśród nich znalazł się młody chłopiec, urodzony w Wałbrzychu, Leon Zdzisław Pokorski, który już w bardzo młodym wieku odczuł, odkrył w sobie powołanie do poświęcenia swego życia udzielaniu pomocy ludziom cierpiącym, potrzebującym wsparcia, poszukującym zrozumienia. To powołanie zaprowadziło młodego człowieka do zakonu Franciszkanów, odziało Go w habit zakonny i otworzyło przed Nim możliwości Posługi oczekującym Słowa...

I tak tę niecodzienną formę ewangelizacji – bo, czymże innym jest ewangelizacja aniżeli Posługą oczekującym Słowa – Ojciec Leon Zdzisław Pokorski – Franciszkanin, podjął angażując się w tę Posługę Jego całym sercem i całą ukrytą w Jego sercu dobrocią. Za pomocników wybrał sobie Aniołów. A Aniołowie, radowani  podali mu pióro i notatnik, mówiąc do Niego: „Wędruj i opowiadaj o Twojej wędrówce...”

Poniżej, dzięki uprzejmości Autora, Poety – Zakonnika i za Jego zgodą publikujemy kilka wybranych wierszy z nowego tomiku Jego wierszy, jakie ukazały  się nakładem prestiżowego wydawnictwa krakowskiego.

Liban

Bałwany skłębionych chmur
otulają niebo łączące góry z morzem
po ziemi wędrują ludzie w poszukiwaniu
biblijnych miejsc naznaczonych historią
od początku do teraz z podziwem
i zadumą bryzy morza niespokojnego,
które ciągle jest świadkiem życia.
Potrzebna jest cisza w roztargnieniu
myśli, które układają kolejno poznane dzieje.
I nagle spokój horyzontu trwania w widoku
Maronitów zakładających kaptury,
modlitwą wyznaczają pory dnia
od wschodu do zachodu nie omijając południa i północy.
lazurowe niebo czasami uroni łzy powodując deszcz.
Cedry opiewające krainę wylegują się w długowieczności,
gotowe do podziwu, czasem dumnie nie ustępują miejsca
zajętego przez siebie, którym udało się pozostać,
chętnie użyczają swoich nasion i gałązek,
aby pozostawić po sobie wzgórza zalesione
przypominające w dawnych czasach
cedrowe lasy libańskie.

Czerwone buty na Watykanie

W II rocznicę kanonizacji Jana Pawła II

Anioły zatrzymały się w bazylice na Watykanie.
Doczekały się chwały ołtarzy papieża Polaka,
który uśmiechał się do nich i do wszystkich ludzi,
rozmawiając z Bogiem zatracał poczucie czasu.
Podróże słów docierały do każdego indywidualnie.
Serce promieniowało u wszystkich radością
przy odwiedzinach bractwa ubranego w kontusze,
które za każdym razem przynosiły powiew Krakowa,
powodując uśmiech na twarzy i potok wzruszeń,
czerwone buty na Watykanie niegdyś wspinały się
po schodach, aby zatrzymać się w apartamentach
polskiego papieża, siedzącego na tronie piotrowym.
Dziś droga krótsza, kończy się przy ołtarzu
świętego Sebastiana patrona Bractwa Kurkowego,
tu spoczywają relikwie i odprawiana jest Eucharystia
zatrzymani audiencją u świętego strojni w szaty kolorowe
wypowiadamy słowa modlitwy, święty Janie Pawle II,
honorowy bracie Krakowskiego Bractwa Kurkowego,
byłeś z nami i jednym z nas odziany w białą szatę
przynależności do Kościoła przypominając o wierności.
Obecność twoja ciągle daje siłę poprzez relikwie rozsiane
po całym świecie jak ziarna ewangelii dające owoc wiary.
Tam skarb twój gdzie serce twoje.

Czym jest młodość?

Cóż mi zostało w dotyku?
nie mającym  oparcia i oporu.
Młodość uskrzydlona podzieliła się
samą sobą oddając skrzydła
gotowe do lotu o każdej porze.
Myślami tęsknię do niej,
gdy powędrowała w swoja stronę,
do obowiązków obyczajowych
na wyznaczone miejsce.
Czy latać samemu po przestworzach?
Czy czekać aż wróci, by złączyć skrzydła,
silne wzrokiem szybującego orła.
Dotyk jeszcze czuję tak niespodziewany,
w łaskawości losu uśmiecha się do mnie,
tuląc jak dziecko szukające dobrego wsparcia
ufnie wyciągając rękę prowadzi na manowce
wolności sklejania każdej sekundy,
nie dla potomności lecz dla siebie,
ubierając się w radość błyszczącego wzroku,
obiecującego dotykania skłębionego nieba,
gotowego na przyjęcie każdego przybysza.

O. Leon Zdzisław Pokorski OFM 


Przedruki tekstów tylko po uzyskania zgody redakcji EuroPartner


"Rusałka" - baśń na miarę realności...

Teatr Wielki im. Stanisława Moniuszki w Poznaniu nie tylko potrafi latać za pomocą skrzydeł swego Pegaza, ale wznosi się na wyżyny sztuki dzięki talentom jego artystów i innowacyjnemu podejściu do klasycznych form scenicznych – świadczyły o tym brawa na stojąco podczas premiery „Rusałki” Antonina Dvoraka, która odbyła się 14 października br. w Poznaniu. Gościnne przestrzenie Międzynarodowych Targów Poznańskich – dokładnie hala numer jeden, podświadomie zainspirowała, aby „Rusałka” w opinii jej odbiorców stała się również numer jeden. Zaaranżowana przestrzeń hali targowej i osadzenie w niej akcji spektaklu, podkreśliły realny wymiar fabuły. Przestrzeń stała się katalizatorem sposobu myślenia o tym jak wystawiać i odbierać operę. (Na zdjęciu: Małgorzata Walewska po premierze Rusałki  w rozmowie z  recenzentem z naszej redakcji  – red. Dominikiem Górnym.)

To nie była tylko i aż premiera współczesna, ale historyczna. Po raz pierwszy w ponad stuletnich dziejach Gmachu pod Pegazem, jego dyrekcja i artyści pokusili się o wystawienie – jak akcentują w branży a odczuwają melomani – „tej najpiękniejszej baśni muzycznej”. Co więcej, Teatr Wielki w Poznaniu, jest obecnie jednym z trzech teatrów na świecie, które w ostatnim czasie przygotowywały premierę „Rusałki”. Poznański teatr pokazał ją jako pierwszy – tuż przed mediolańską La Scalą.

To są fakty, które oddziałują na sposób definiowania metafor obecnych zarówno w gestach artystów jak i w kształtach scenografii przedstawienia. Dla przykładu – zamiast czerwonych w miękkości aksamitu foteli, na widzów czekały m.in. rozłożone leżaki – ustawione na plaży. Widzowie patrzyli głównie przed siebie jeśli nie w górę. Nie było bowiem orkiestronu. Orkiestra zajęła czołowe miejsce na scenie – czarne fraki korespondowały ze srebrną płaszczyzną, zawieszonego bezpośrednio nad muzykami, Księżyca. Mogliśmy odczuć jakbyśmy zanurzali się w jego pełni – z każdą kolejną falą, którą napływały przeżycia spektaklu. Tak jak tytułowa Rusałka – Iwona Sobotka / Magdalena Nowacka; były zanurzone w toń wody budzącej nurty w tonacjach brzmienia orkiestry – tak publiczność zanurzała się w świetle choreografii. I choć np. dla Iwony Sobotki był to debiut w tej roli, z gracją oddała dramatyzm swojej postaci.

Czuliśmy go, bo w tytułowej bohaterce widzieliśmy postać współczesną jeśli chodzi o sposób mierzenia się z emocjami. Ad vocem światła – był za nie odpowiedzialny Giuseppe di lorio. Działo się to wszystko w sposób jawny i dlatego tak sugestywny w zaufaniu reżyserii Karoliny Sofulak, dekoracjom Doroty Karolczak oraz pod kierownictwem muzycznym Martina Longinusa. Notabene, udało się mu wychwycić muzyczne akcenty i niuanse, dzięki dążeniu do byciu wiernym partyturze. Owa „wierność” nie była monotonna. Czuło się lekkość tak istotną dla docenienia walorów muzyki ilustracyjnej. Opowiadała o słowiańskiej duszy…   

Oryginalna czeska wersja językowa, libretto Jaroslava Kvapil’a w wyważonym tłumaczeniu na język polski Jakuba Pacześniaka, mówiła do nas językiem zrozumiałym – niezależnie od tego, czy ktoś słuchał sercem czy rozumem. Sprzyjała temu bliskość z myślą twórczą Dvoraka, którą dało się wyczuć w każdej sekundzie skupienia nad losami „Rusałki”, Księcia (Dominik Sutowicz), Wodnika (Rafała Korpika), Jezibaby (Małgorzaty Walewskiej / Joanny Motulewicz) i pozostałych artystów…

Odwołując się do metafory wody – ten, kto obejrzy „Rusałkę” pod szyldem Teatru Wielkiego im. Stanisława Moniuszki w Poznaniu – na pewno nie utonie. Niezależnie od tego czy jest wytrawnym poszukiwaczem „muszel artyzmu” czy też udał się na przypadkowy spacer wzdłuż brzegu doznań, za którymi kryje się poznanie chłodnych lub głębszych sekretów sztuki teatralnej.

Świat człowieka i natury, kobiety i mężczyzny, realia fantazji i rzeczywistości są tylko na pozór osobne i względem siebie graniczne. Podziały stworzone przez stereotypy i schematy nie mają władzy nad momentem, w którym kurtyna idzie w górę. Teatr bowiem ma tę właściwość, że łatwiej jest mu czasem uwierzyć niż faktom z życia. Może dlatego jest prawdziwszy. Może dlatego potrzebujemy baśni…  nie tylko muzycznych…

Dominik Górny   


Przedruki tekstów tylko po uzyskania zgody redakcji EuroPartner


Oficyna Poetycka - Dominika Górnego...

Dominik Górny – człowiek pióra i mediów. Rodowity Poznaniak, który od blisko 20 lat z powodzeniem tworzy i promuje trwałe wartości Regionu Wielkopolski na arenie ogólnopolskiej i międzynarodowej. Jego artystyczny dorobek to m.in.: 9 tomów poetyckich (w tym z grafikami Ryszarda Kaji); publikacje w ponad 60 antologiach i almanachach; publikacje własnej twórczości w 16 językach. Współautor „Encyklopedii Powstania Wielkopolskiego 1918-1919” i książki na 100-lecie Uniwersytetu Poznańskiego. Wraz z dr. Marianem Królem redaktor książki „Święty Jan Paweł II w stulecie urodzin. Pamiętamy…” wydanej pod patronatem honorowym Prezydenta RP i w ramach projektu „Niepodległa”. Twórca pierwszej i jedynej monografii Międzynarodowych Listopadów Poetyckich. Autor literackiego motywu Światowego Dnia Godności w Poznaniu w roku 2011 i 2012. Autor tekstów i muzyki do blisko 80 piosenek. Autor tekstu do Hymnu Towarzystwa im. Hipolita Cegielskiego. Odznaczony Brązowym Krzyżem Zasługi nadanym przez Prezydenta RP, Odznaką Honorową „Zasłużony dla Kultury Polskiej” MKiDN, „Złotym Piórem” ZKRPiBWP; Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Królewskiego Orderu Św. Stanisława BM.

 
KONCERT NA SKRZYPCE I ŻYCIE

z inspiracji przesłuchań
Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego
im. Henryka Wieniawskiego

I. Allegro moderato

Serce młodego skrzypka
nie jest młode
Skrywa w sobie pełnię
od debiutu fantazji
po horyzont wariacji

Poszukuje prawd
aby sale koncertowe
zapełnić ziarnami światła
chociaż częściej są to ludzie

Koncertuje

Rodzi kolejne wariacje
z których komponują się nowe serca

Tak tonacje
odnajdują narodowość
Tak pokolenia
przechodzą w tonacje

II. Znajdywanie rytmu

Smyczek – pędzel
który z dźwięków czyni obrazy

Gram czyli maluję
Maluję a więc słyszę

III. Tożsamość

Muzyka rodzi się w miejscu
gdzie nurt
łączy się ze źródłem

IV. Twój bis moim finałem

Ruch smyczka
przecina oddech
na dwie ojczyzny –   
osobistego spełnienia
i uznania od publiczności
(tożsame pięciolinie?)

Talent – przewodniczący jury
Konkurs – Księżyc w kontrapunkcie

Emocje – konstelacje
z których odczytasz partytury

To co gwiazdom
daje światło
istnieje pomiędzy dźwiękami

V. Werdykt

Wyobraźnia
otwarta wiolinem  

Echo brawem nuty

Powietrze –
okno wybrzmiewa witrażem

VI. Miara artysty  

Głos pragnienia sławy
oddaję muzyce

Wydobywam maestrię
z interpretacji –
nie silę się na zastąpienie
własną ręką
smyczka

VII. Osobowość

Każdy manifest to u źródła
gra o ciszę

Stradivarius –
pokój jako stan duszy oraz rzeźba
Bezcenny dla ogółu
Nieliczni potrafią go docenić

Wirtuozeria to nie prezentacja utworów
lecz idei uzasadniających
odwagę w walce

Struna
nurtem lub granicą

Zgoda na rolę solisty

Czynienie z charakteru
instrumentu

Autor poezji: Dominik Górny   


Przedruki tekstów tylko po uzyskania zgody redakcji EuroPartner



Witryna, na której się znalazłeś wykorzystuje pliki cookies, dalsze korzystanie z niej oznacza wyrażenie zgody na wykorzystanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz w Polityce Prywatności.

Tak, rozumiem