Wydanie nr: 4 (207) LIPIEC 2022
ISSN 1643-0883 | RPR 1392












Pomnik Paderewskiego

Uniwersytet im.Adama Mickiewicza





Gmina Kleczew











Natalii Drukarnia Etykiej

Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowe w Kleczewie















JAWI





































Od 7 października przesłuchania konkursowe 16 Edycji...

Poznań po raz kolejny stanie się stolicą światowej sztuki grania na skrzypcach. Wszystko za sprawą 16. edycji Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. Henryka Wieniawskiego, która zaprosi nas na koncerty i przesłuchania muzyczne od 7 do 21 października br. Równo na miesiąc przed galowym koncertem inauguracyjnym odbyła się konferencja prasowa oraz kameralny koncert o intrygującym tytule „Legend”. 7 września br. w Sali Białej Bazaru Poznańskiego o Konkursie Wieniawskiego opowiadali przedstawiciele jego organizatorów, mecenasów i partnerów. Wśród nich: Zastępca Prezydenta Miasta Poznania, Jędrzej Solarski; Dyrektor 16. Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. Henryka Wieniawskiego, Karolina Kaźmierczak; Dyrektor Narodowego Instytutu Muzyki i Tańca, Katarzyna Meissner; Dyrektor-Redaktor Naczelna Programu 2 Polskiego Radia, Małgorzata Małaszko-Stasiewicz; Dyrektor Centrum Kultury i Historii TVP, Aneta Woźniak; Redaktor Naczelna TVP Kultura, Dyrektor Teatru Telewizji, Kalina Cyz; Dyrektor-Redaktor Naczelny Polskiego Wydawnictwa Muzycznego, dr Daniel Cichy; Laureatka I nagrody 13. Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. Henryka Wieniawskiego, Agata Szymczewska oraz Prezes Zarządu Towarzystwa Muzycznego im. Henryka Wieniawskiego, Alina Kurczewska.

Wieczorem, Sala Biała Bazaru Poznańskiego, oddychała dźwiękami skrzypiec Agaty Szymczewskiej i instrumentów Quintetu Adama Bałdycha. Skrzypaczka, laureatka pierwszego miejsca 13. edycji Konkursu Wieniawskiego a zarazem ambasadorka tegorocznej edycji wydarzenia, hipnotyzowała dźwiękami, które zdolne były trafić zarówno do serc jak i umysłów. To zresztą od lat jest cechą jej interpretacji dzieł legendarnych twórców. Nie przypadkowo wieczór jak i płyta z materiałem, które usłyszeliśmy noszą tytuł „Legend”. Oryginalność wykonania wraz z Quintetem Bałdycha polegała na reinterpretacji twórczości Wieniawskiego.

Warto zauważyć, że pomysłodawcą albumu jest skrzypek Adam Bałdych, który w autorski sposób zmierzył się z dziełami „ostatniego wirtuoza romantyzmu”. Wsłuchując się w ich echo, nadał nowy koloryt utworom, które zdawać by się mogło – dla melomanów jawiły się jako w pełni odkryte. Podczas koncertu odnaleźliśmy w nich coś współczesnego, ale nie odcinającego się od tradycji. Pozwoliły na to nowe konteksty myślowe i wprowadzenie nowoczesnego brzmienia. Dodajmy, że w nagraniu płyty uczestniczyli obok jej inspiratora – Marek Konarski (saksofon tenorowy), Łukasz Ojdana (fortepian), Michał Barański (kontrabas), Dawid Fortuna (perkusja) oraz wspomniana już Agata Szymczewska. Konferencję i koncert można było oglądać również online, na kanale YouTube oraz stronie na facebooku o nazwie Wieniawski Society.

Twórcza jakość i artystyczny poziom koncertu stał się idealną zapowiedzią przeżyć, które odnajdą swoje brzmienie podczas Konkursu. Akces do udziału w nim zgłosiło 220 skrzypków z 30 krajów. Odnosząc się do kwestii ich narodowości, najwięcej pośród nich było Polaków. Do prezentacji konkursowych wybrano 27 kobiet i 14 mężczyzn. Jury przewodniczy wybitny francuski skrzypek i dyrygent, Augustin Dumay. Jako „wielki klasyczny stylista”, stanie się zapewne nie tylko formalnym przewodniczącym jury, ale wirtuozem przeżyć, które wykraczają poza codzienne rozumienie sztuki.

Dominik Górny


Przedruki tekstów tylko po uzyskania zgody redakcji EuroPartner


"Wędrując z Aniołami" - już na półkach księgarskich...

Na półkach księgarskich ukazał się wreszcie długo, oczekiwany kolejny tomik poezji Leona Zdzisława Pokorskiego – zakonnika-poety, Franciszkanina, który zaprasza nas na towarzyszenie mu w jego „Wędrówce z Aniołami” – taki bowiem tytuł: „Wędrując z Aniołami” ma ta niewielka, ale pieczołowicie wydana przez krakowskie prestiżowe wydawnictwo „Petrus” książeczka wypełniona wierszami, z których każdy jest kolejnym zapisem chrześcijańskiej pięknej miłości bliźniego, jaką Autor odnalazł w sobie i teraz dzieli się nią z nami. Na 120 stronach tego tomiku wierszy, Ojciec Leon OFM podarowuje nam bez mała 100 wierszy, z których każdy pozostawia w czytelniku trwały ślad, ponieważ każdy odkryje gdzieś, w treści tego wiersza koloryt Nieba, uśmiech Aniołów, serdeczne, ciepłe słowa Wędrowca, a co najważniejsze – odkryje coś, co sam nosi we własnym sercu: tęsknotę, pragnienie, radość i smutek, zadumę i nadzieję. Uwierzy Wędrowcowi i Jego Aniołom.

Całość tomiku, na którego okładkach widzimy fragment rzymskiego Mostu Aniołów doskonale oddaje jego zawartość, a wstęp z kolei wprowadza Czytelnika w intymną atmosferę głębokiej wiary Autora. Natomiast dołączona notatka o Autorze pozwala poznać Go bliżej: urodzony w Wałbrzychu w marcu 1967 roku, ukończył Niższe Seminarium Duchowne w Wieliczce, oraz studia filozoficzno-teologiczne w Papieskiej Akademii Teologicznej w Instytucie Księży Misjonarzy w Krakowie, zakończone magisterium z psychologii.  Święcenia kapłańskie przyjął 1994 roku. Od wczesnych lat młodości Ojciec Leon – obdarzony wieloma talentami – interesował się teatrem, muzyką, malarstwem i poezją. Habit zakonnika okazał się dla Niego przeznaczeniem, kierunkowskazem ku drodze Aniołów. A skoro tak, Franciszkanin z Wieliczki ruszył wędrować z Aniołami. Dzisiaj pełniąc Posługę Pasterską niezwykle pięknie ubogaca ją poezją, krytyką literacką, publicystyką – ubogaca Słowem własnego serca wypełnionego uśmiechniętą dobrocią do Ciebie, do mnie, do całego świata – ku radości Aniołów.
(AS).


Przedruki tekstów tylko po uzyskania zgody redakcji EuroPartner


Wielki powrót "Strasznego Dworu"...

Trzy wieczory, dziesiątki artystów, setki osób wśród publiczności i jeszcze więcej podziwu na temat nowej inscenizacji „Strasznego Dworu” Stanisława Moniuszki, która zaistniała od 25 do 27 maja br. na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich. Przypomnijmy, gmach Teatru Wielkiego w Poznaniu jest remontowany. To jednak nie przeszkadza w działalności tej teatralnej wizytówki Poznania i Wielkopolski. Rzekłbym pomaga – umożliwia realizację pomysłów, które z konieczności wprowadzają do kanonu inscenizacji, coś nowego od strony technicznej i nowatorskiego z perspektywy artystycznej. Udowodnił to wspomniany „Straszny Dwór”, który zapewniam – nie był „straszny”…

Scena Pod Pegazem rozłożyła skrzydła na różnych wysokościach i wymiarach. Po pierwsze, historia. Stanisław Moniuszko tworzył tę operę w czasach, kiedy Polska walczyła o swoje losy. Po drugie, współczesność. Polska dziś walczy o podobne idee. Po trzecie, pomost pomiędzy pierwotnym zamierzeniem twórczym a polem do jego interpretacji. Następuje radykalizacja poglądów społecznych i politycznych. Akcja rozgrywana na scenie uświadamia jak wojna wpływa na mieszkańców „Kalinowego Dworu”. Ten zaś to symbol ogniska domowego – tego co jest azylem – podkreśla to muzyka sensu stricte oraz słowa Marco Guidariniego, który objął kierownictwo artystyczne, będąc obok Rafała Kłoczki dyrygentem. Spójność między intencją a wypowiedzeniem tego, czego nie można przemilczeć znajduje odzwierciedlenie w scenografii Leifa-Erika Heine’go inspirowanej pracami Katarzyny Kobro, Natali LL i Ewy Partum.

Przestrzeń gestów aktorów rozbudowuje reżyseria Ilarii Lanzino. Naszą percepcję poruszają projekcie Leszka Stryły korespondujące z choreografią Viktora Davydiuka. Całość błogosławi śpiew chóru przygotowanego przez Mariusza Otto. Indywidualne zbawienie a przynajmniej dążenie do niego słyszymy w pięknych ariach Hanny (Małgorzata Olejniczak-Worobiej i Ruslana Koval). Dobór śpiewaczek wpisuje się w oczekiwania każdego słuchacza. Dosłownie. Otóż – pierwsza z nich jest bardziej dyskretna i zachowawcza. Jeśli ktoś szuka rozbudowanego spektrum emocji powinien usłyszeć Ruslanę Koval, której interpretacja głosi – „wszystko dla miłości, która zwycięża świat”. Są też doborowe role Stefana (Piotr Friebe, Piotr Kalina) czy Skołuby / Wieśniaka (Szymon Kobylińki, Damian Konieczek, Rafał Korpik). Każdy z innych artystów znajduje swój głos, miejsce i brawa.

Chór, Orkiestra i Balet Teatru Wielkiego im. Stanisława Moniuszki sprawia, że jest to dzieło fenomenalne. I nie tylko ze względu na to, iż nazwisko patrona placówki zobowiązuje. To przecież jego dzieło. Fenomenalność polega np. na szczegółowym odwołaniu do pierwotnej wersji partytury – rękopisu kompozytora, która od strony tonacji i układu nut jest na wskroś europejska. Sam Guidarini nie kryje włoskiego spojrzenia na ten zapis nut. To słychać. Ciekawostka, jest to pierwsza partytura, którą zadyrygował zaraz po nawiązaniu stałej współpracy ze Sceną Pod Pegazem. Sama materia muzyczna jest także symboliczna. Dla przykładu – zegar wybija dwanaście dźwięków północy, które reprezentują duszę. Ta godzina jest graniczna. Jest coś przed i po. Metamorfoza, zmiana mentalności. Wspomnienie a zarazem nadzieja na to, co się zdarzy. Ad vocem „europejskości” – partytura jest początkowo lekka, by będąc coraz bliżej finału pogłębiać emocje. Podobną budowę ma „Cosi fan tutte” Mozarta.

Parafrazując jedną z najbardziej rozpoznawalnych moniuszkowskich arii – „Ten zegar stary gdyby świat / Kuranty ciął jak z nut (…) Dziś zbudzi cię / Koncercik taki / Boisz się / Nie / Zażyj tabaki”. Co istotne, nie musisz palić ani się bać, żeby podziwiać „Straszny Dwór” Teatru Wielkiego z Poznaniu. Nie zdziw się jednak, jeśli po jego obejrzeniu i wysłuchaniu, poczujesz się jakbyś zażył aromatycznej tabaki.
 
Dominik Górny   


Przedruki tekstów tylko po uzyskania zgody redakcji EuroPartner


O. Leon Zdzisław Pokorski OFM - "Chodząc po ziemi"(3)....

Talent poetycki, odczytywanie otaczającej nas rzeczywistości nie tylko przez sygnały codzienności, ale także przez przyrodzoną wrażliwość, delikatność i wyczulenie intelektualne korespondujące z pewną formą mistycyzmu jest wielkim, ale i niezmiernie rzadkim darem Ziemian. Jak napominał żartem święty Tomasz z Akwinu, Pan Bóg nie każdego obdarza takim darem, obdarza tylko wybranych.Wśród nich znalazł się młody chłopiec, urodzony w Wałbrzychu, Leon Zdzisław Pokorski, który już w bardzo młodym wieku odczuł, odkrył w sobie powołanie do poświęcenia swego życia udzielaniu pomocy ludziom cierpiącym, potrzebującym wsparcia, poszukującym zrozumienia. To powołanie zaprowadziło młodego człowieka do zakonu Franciszkanów, odziało Go w habit zakonny i otworzyło przed Nim możliwości Posługi oczekującym Słowa...

I tak tę niecodzienną formę ewangelizacji – bo, czymże innym jest ewangelizacja aniżeli Posługą oczekującym Słowa – Ojciec Leon Zdzisław Pokorski – Franciszkanin, podjął angażując się w tę Posługę Jego całym sercem i całą ukrytą w Jego sercu dobrocią. Za pomocników wybrał sobie Aniołów. A Aniołowie, radowani  podali mu pióro i notatnik, mówiąc do Niego: „Wędruj i opowiadaj o Twojej wędrówce...”

Poniżej, dzięki uprzejmości Autora, Poety – Zakonnika i za Jego zgodą publikujemy kilka wybranych wierszy z nowego tomiku Jego wierszy, jaki niebawem ukaże się nakładem prestiżowego wydawnictwa krakowskiego.

Anioły też płaczą

Tadeuszowi Markiewiczowi...

Anioły też płaczą, tak płaczą za tobą
na tym łez padole.
Bo tam wyżej w niebie
radują się i osuszają łzy
wyciśnięte przez życie.
Ech życie prowadzisz nas
po drogach nieznanych,
czasem wydawać by się mogło,
przypadkowych i zaskakujących
w jednej chwili.
Wspominać przychodzi w szlochu nadziei,
tamte rozmowy i tamte dni,
których doliczyć się nie da,
tak jak wędrówek z płaczącym aniołem,
który pomimo istnienia w drewnie,
ciągle latać chciał bez namysłu,
porywając nas wszystkich w przestworza
nieograniczonej wrażliwości,
ludzkich serc oczekujących oddechu.
Jednak do nieba idzie się piechotą,
robiąc krok za krokiem wytrwale,
czasem we mgle własnych myśli
i planów, które budzą nas rano,
aby założyć wygodne buty.
Wystarczy siły pod osłoną niewidzialnego
wiatru idącego od skrzydeł
z nadzieją na jutro zupełnie spokojne
do domu pachnącego pieczonym chlebem
i uśmiechu matki, który nigdy nie gaśnie.
Wędrówką życie jest człowieka,
zadane jak nuty do zagrania,
od początku do końca.
Z jednego domu w którym się rodzimy
do domu dla którego się rodzimy.
Anioły już nie płaczą,
my też ocierając łzy straty,
uśmiechamy się widząc chóry anielskie
wyciągające przyjacielskie dłonie.

Czym jest młodość?

Cóż mi zostało w dotyku?
nie mającym  oparcia i oporu.
Młodość uskrzydlona podzieliła się
samą sobą oddając skrzydła
gotowe do lotu o każdej porze.
Myślami tęsknię do niej,
gdy powędrowała w swoja stronę,
do obowiązków obyczajowych
na wyznaczone miejsce.
Czy latać samemu po przestworzach?
Czy czekać aż wróci, by złączyć skrzydła,
silne wzrokiem szybującego orła.
Dotyk jeszcze czuję tak niespodziewany,
w łaskawości losu uśmiecha się do mnie,
tuląc jak dziecko szukające dobrego wsparcia
ufnie wyciągając rękę prowadzi na manowce
wolności sklejania każdej sekundy,
nie dla potomności lecz dla siebie,
ubierając się w radość błyszczącego wzroku,
obiecującego dotykania skłębionego nieba,
gotowego na przyjęcie każdego przybysza.

Daj życie

Jedna kropla łzy wylana dla kogoś,
jedna kropla krwi ofiarowana komuś,
trochę serca, współczucia, miłości,
zamyka się w codziennym działaniu,
w motywacji żyć dla innych bez oporu,
a potem można jeszcze ofiarować
swoje ostatnie tchnienie z intencją,
aby ofiarować coś więcej…
może serce, aby biło w innym człowieku,
gdy nasze życie się kończy…
tożsamość dwóch osób zamknięta
w jednym życiu z podziałem na role,
jeden u Boga, drugi na Ziemi,
przekazujący uśmiech istnienia
w asyście aniołów mówiących o szczęściu,
dla każdego według własnej miary.

O. Leon Zdzisław Pokorski OFM    
 


Przedruki tekstów tylko po uzyskania zgody redakcji EuroPartner


Enter Enea Festival - Możdżer, Moniuszko i Teatr Wielki...

„Wędruję po polskich ziemiach, jestem natchniony duchem polskich pieśni ludowych i z nich mimo woli przelewam natchnienie do wszystkich moich dzieł” – słowa te, wypowiedziane niegdyś przez Stanisława Moniuszkę, patrona Gmachu pod Pegazem Poznaniu, idealnie wpisują się w historię Enter Enea Festival. Udowodniło to prawykonanie utworu skomponowanego na zamówienie Teatru Wielkiego im. Stanisława Moniuszki w Poznaniu. Wydarzenie odbyło się 14  czerwca br. Dodać należy, że każdy dzień festiwalu był nie tylko uwerturą fantastyczną ale fantastycznym jazzem w różnych jego barwach i tonach. „Wędrówka” – tak, bo festiwal wybrzmiewa już od dwunastu edycji. Jest to wędrówka po ziemiach polskich, ale i ojczystych dla innych narodowości, które swój azyl odnajdują w jazzie, również tym, który jest „natchniony duchem polskich pieśni ludowych”. W przypadku Enter Enea Festival to duch uniwersalny o konkretnych korzeniach lecz nasycony szacunkiem do różnorodności poglądów oraz idei przemienionych w kompozycje prezentowane w ramach festiwalu.

„Enter Enea Festival” – nuta po nucie, słowo po słowie

Parafrazując tytuł wydarzenia – „enter” wcisnął nas w ławki podczas każdego koncertu, po którym zazwyczaj biliśmy brawo na stojąco. Osoby obecne na widowni były jak latarnie, które z każdym kolejnym utworem, stawały się jaśniejsze (brawa dla ENEA, której branży nie trzeba w tym momencie przedstawiać). To wszystko podczas festiwalu emocji, który łączy to, co jest sceną tradycji z zachwytem nad innowacyjnością twórczych poszukiwań.

Teatr Wielki i upamiętniania Stanisława Moniuszki

Co łączy albo dzieli Leszka Możdżera i Stanisława Moniuszkę? Takie pytanie mógł sobie zadać ten, kto przybył na koncert czerpiący inspirację z uwertury fantastycznej „Bajka” Moniuszki. Bardziej wprawny słuchacz zorientował się, że nie chodzi o odpowiedź. Nie chodzi o to, żeby napisać coś i zagrać. Chodzi o to, żeby usłyszeć. Ten koncert z całą pewnością był słyszalny – zarówno przez nasze uszy jak i dusze. Wyobraźnia trzymała batutę. Poruszała nią Katarzyna Tomali-Jedynak, dyrygująca orkiestrą Teatru Wielkiego w Poznaniu. Pierwsze siedemnaście minut – czytanie z oryginalnej partytury – nuta w nutę. Zaraz potem schemat tradycji przełamali m.in.: Verneri Pohjola, Adam Bławicki, Łukasz Sobolak i „kropka nad i” w muzycznych zdaniach – Leszek Możdżer. Stworzył czterdziesto kilkuminutową kompozycję o przekornym tytule „MONIUSZKO ALT_SHIFT_1 ESCAPE”. Jak sam oznajmił – „pociąłem Moniuszkę pionowo i poziomo (…)”. Nie zrobił mu jednak krzywdy. To było cięcie z chirurgiczną precyzją a zarazem lekkością motyla, który, siadając na kwiatach otwiera kwiatostany. Tymi kwiatami były takie gatunki jak: soul, funk, hip hip, acid jazz…

Uwertura fantastyczna i fantastyczny jazz…

Moniuszko został nie tylko zreinterpretowany. Uwertura fantastyczna odnalazła się w nowej „bajce” – i to nie tylko ze względu na tytuł oryginalnego dzieła Moniuszki. Dobrym zabiegiem scenicznym okazała się prezentacja dzieła w wersji pierwotnej. Dzięki temu percepcja, zarówno znawców tematu jak i słuchaczy okazjonalnych, odnalazła kontrapunkt. Leszek Możdżer pokazał, że muzyki Stanisława Moniuszki nie trzeba wyłącznie rozumieć i technicznie ogarniać. Trzeba ją poczuć (w domyśle – zrozumieć sercem). Wtedy można nadać tradycji nową formę. Skutecznie. Zaskoczenie będzie wynikać nie tylko z tego, że słyszymy – mówiąc kolokwialnie – nowe dźwięki. Dawne słowa (nuty) mają takimi pozostać. Dobrze jest jednak uchwycić taką przestrzeń, w której odnajdą się w roli nieznanych wcześniej znaczeń. Stworzą nie tyle nowy język, co odnajdą się w nowych kontekstach. Jak to bywa na partyturze – przesuną akcenty i to, co istotne w inne miejsca. Takie miejsca, w których my dziś żyjemy – które są źródłem oraz echem oczekiwań współczesnych odbiorców i ich spełnieniem dla twórców. Możdżerowi jako kompozytorowi i pianiście się to udało. Stylistyka artyzmu Możdżera, na wskroś inna niż styl dzieł Moniuszki, wzbudziła podziw i zaciekawienie.

Możdżęr kontra Moniuszko? Niekoniecznie – wolałbym stwierdzić – Moniuszko vis-a-vis Możdżer. Dwie różne epoki, dwa brzegi – a jezioro (cel artystyczny) – jeden. Jaki? Taki, który wówczas poczuliśmy. Aby nie stracić autentyczności przeżyć, nie wszystko wypada jednoznacznie definiować. Zdaje się, że Możdżer tak właśnie podszedł do spotkania z Moniuszką. To nie było spotkanie ucznia i mistrza. To było spotkanie dwóch osobowości nie muszących sobie udowadniać, która z nich jest ważniejsza; 14 czerwca nad Jeziorem Strzeszyńskim. Sukces ten wpisał się w realizowaną przez Teatr strategii promocji dorobku kompozytorskiego Moniuszki. To był również sposób uczczenia 150. rocznicy śmierci patrona Teatru Wielkiego w Poznaniu, która  przypomnijmy – miała miejsce 4 czerwca br.  

Na klawiaturze improwizacji

„Moniuszko Alt_Shift_1 Escape” było kwintesencją różnorodności rytmów i redefiniowania muzyki – znaku rozpoznawczego Enter Enea Festival. Trzymając się terminologii komputerowej, moglibyśmy dodać klasyczne „F4” lub kombinację klawiszy „CTRL” + „ALT” + „F1”. Każdy powinien wybrać jednak to, co na klawiaturze przeżyć interesuje go najbardziej. Tak też było podczas wszystkich wydarzeń festiwalu. Począwszy od Verneri Pohjola Quartet, Adam Bałdych Quintet & Paolo Fresu feat. Leszek Możdżer po francuskiego pianistę Chassola, który po raz pierwszy wystąpił w Polsce.
 
Zdolność do nie tylko scenicznej ale życiowej improwizacji ujawnił pierwszy koncert podczas drugiego dnia festiwalu. Jeden z muzyków nie dojechał, dlatego do drugiego fortepianu zasiadła Marialy Pacheco, która występowała przed festiwalową publicznością dziesięć lat temu. W duecie z Leszkiem Możdżerem stworzyła nie tyle dialog co taniec nut (w istocie przy fragmentach niektórych kompozycji można byłoby zatańczyć). Pianistka zagrała również trzeciego dnia w duecie z Omarem Sosą. Z północy Europy przybyli wirtuozi instrumentów dętych: norweski muzyk i kompozytor Daniel Herskedal z towarzyszeniem swojego kwartetu a także fiński trębacz Verneri Pohjola. W finale obnażyła swoją artystyczną osobowość (po raz pierwszy w Polsce) indyjska królowa gitary basowej – Mohini Dey. To były prawdziwe rubiny (a czasem i topazy) dźwięków w koronie artyzmu.
 
Organizatorem Festiwalu jest Fundacja „Europejskie Forum Sztuki”, której prezesem i fundatorem jest Jerzy Gumny. Sponsorem tytularnym Enter Enea Festival jest Enea. Festiwal realizowany jest dzięki wsparciu Urzędu Miasta Poznań oraz Marszałka Województwa Wielkopolskiego.

Dominik Górny  


Przedruki tekstów tylko po uzyskania zgody redakcji EuroPartner



Witryna, na której się znalazłeś wykorzystuje pliki cookies, dalsze korzystanie z niej oznacza wyrażenie zgody na wykorzystanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz w Polityce Prywatności.

Tak, rozumiem